Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl



MENU

Ewolucja
   Wstęp
   Legenda
   Koniec produkcji
   Izirajderzy
   Współczesność

Wstęp.

Zawsze "ciągnęło mnie" w kierunku motocykla Junak. Od najmłodszych lat, otoczony byłem osobami które miały Junaka, lubiły Junaka, którym Junak się podobał. Dla których był obiektem westchnień i marzeń. W czasach mojej młodości (przełom lat 70-80) Junak był motocyklem kultowym. Praktycznie jedynym, dość łatwo dostępnym jednośladem "ciężkim", z otaczanym czcią i szacunkiem czterosuwowym silnikiem. Jako nastolatek ledwie dosięgający nogami ziemi z kanapy motocykla, miałem przyjemność wziąć udział w "wyprawie motocyklowej", w której brylował Junak. Miałem okazje poprowadzić takiego "kolosa" z wózkiem bocznym, co nie skończyło się wypadkiem tylko dzięki trzeźwości umysłu siedzącego za mną właściciela. Wreszcie - w moim domu wiele się wspominało o Junaku, którego posiadał niegdyś ojciec. Wiele razy miałem okazję wysłuchać różnych opowieści w których nasz bohater grał główna rolę. Niektórych dość niewiarygodnych. Ale powszechnie wiadomo że każdy obiekt kultu obrasta legendą i z upływem czasu przypisuje mu się cechy godne Herosów. :) Od takiego dziedzictwa trudno jest uciec, zwłaszcza młodemu chłopakowi który swój "pierwszy raz" na motocyklu WSK przeżył jako silny wstrząs emocjonalny i "wpadł" w temat dwóch kółek na resztę życia...

Legenda.

Dlaczego motocykl Junak od zawsze budził takie emocje i był obiektem pożądania wielu młodych ludzi? Wpływ na to miał cały szereg czynników. W latach 50-60 w dobie PRL i powszechnej bylejakości, Junak stanowił doniosłe dzieło polskiej myśli technicznej. Istnieją liczne plotki, jakoby Junak był kopią jednego z zachodnich motocykli tej klasy pojemności. Dane historyczne i wnikliwa analiza faktów związanych z jego konstrukcją przeczą temu jednak. Nie da się ukryć, że biuro konstrukcyjne dysponowało kilkoma zachodnimi motocyklami, aby dokładnie przyjrzeć się konstrukcji i zastosowanym rozwiązaniom technicznym. Jednak sam Junak został opracowany praktycznie od zera, a wiele jego elementów przeszło mordercze testy i próby drogowe, oraz szereg poprawek, zanim okrzepły one w finalnym produkcie - Junaku M10. Pierwszy model M07 można praktycznie uznać za prototyp, oddany (odpłatnie) do testów szerszej publiczności. Świadczy o tym choćby ankieta zamieszczona w instrukcji obsługi, która miała pomóc konstruktorom w ulepszaniu motocykla na podstawie zgłaszanych przez użytkowników mankamentów (a było ich niemało). Junak M10 w czasach swojej produkcji był motocyklem bardzo nowoczesnym, o wielu nowatorskich rozwiązaniach. Miał ładną sylwetkę, zgrabną, a jednocześnie sprawiającą wrażenie ciężkiej, silnej maszyny. Charakterystyczny odgłos pracy silnika (związany z traceniem sporej dawki mocy na głośny wydech) był trudny do pomylenia z innymi motocyklami (najczęściej pogardzanymi dwusuwami). Ktoś kto posiadał Junaka, był bardzo wysoko notowany w młodzieżowym gronie towarzyskim, dorównując niemal "niepokornym jeźdźcom" z zagranicznych filmów. Wiele dziewcząt wzdychało do "tych wspaniałych mężczyzn na ich ryczących maszynach". Nic dziwnego, że wielu, których nie stać było na drogi i niemile widziany przez władze samochód - marzyło by wejść w posiadanie tego motocykla.

Zakończenie produkcji.

Istnieje plotka, że Junak był tak doskonałym motocyklem, że ówczesne "sprawujące patronat" władze w Moskwie wydały kategoryczny rozkaz, by jego produkcję czym prędzej zlikwidować, bo to niedobrze gdy ktoś robi cos lepszego niż Kraj Rad. :) Wiele osób w to wierzy. Zawsze to miło rozważać, że wynik naszego narodowego geniuszu zniknął przez zazdrość sąsiada, niż spojrzeć w oczy ekonomii i zmieniającym się trendom. W połowie lat 60-tych motocykle nadal stanowiły podstawowy środek prywatnej lokomocji w Polsce. Po pewnej odwilży w polityce, do głosu jednak zaczęły dochodzić małe samochody i to one stały się obiektem pożądania wielu rodzin. Samochód pozwalał wygodnie jechać w deszczu i śniegu, mieścił całą rodzinę (wraz z dziećmi), miał większą ładowność, oraz był oznaką wysokiej pozycji społecznej. Wielu młodzieńców, wcześniej z ułańską fantazją marzących o Junaku - dorosło, ożeniło się, spłodziło dzieci i przestało myśleć o jednośladach. Junak, który został opracowany przez pionierów polskiej inżynierii, w czasach powszechnych braków materiałowych - w produkcji był motocyklem stosunkowo kosztownym. Jako czterosuw o skomplikowanym silniku, sprawiał użytkownikom o miernej kulturze technicznej sporo kłopotów. Często doraźne naprawy kończyły się rozebraniem silnika, po którym już nikt nie potrafił go prawidłowo złożyć i uruchomić. Problemy sprawiała instalacja elektryczna z bardzo zawodną prądnicą, oraz zapłonowa z importowanym z Niemiec, delikatnym w budowie iskrownikiem. Z "pancernym", solidnie zbudowanym podwoziem z reguły nie było większych problemów. Decyzja o zakończeniu w 1965 roku produkcji Junaka była dla wielu ogromnym i niewytłumaczalnym ciosem. Podyktowana była jednak realiami zmieniającego się rynku, rosnącą nierentownością produkcji "elitarnego" ciężkiego motocykla i stopniowym spadkiem zainteresowania nim osób, gotowych wyłożyć pokaźną sumę na jego zakup.

Czasy "izirajderów".

Pomimo zakończenia produkcji, trzeba zwrócić uwagę na fakt że taśmy montażowe opuściło blisko 100.000 Junaków. Ich późniejsze losy były rozmaite. Początkowo będąc pojazdami nobilitującymi ich właścicieli - po kilku latach często ustępowały miejsca samochodom, znacznie przydatniejszym i znacznie bardziej "szpanerskim". Właściciele niejednokrotnie pozbywali się Junaków za ułamek wartości, oddychając z ulgą, że mają z głowy doglądanie tego budzącego grozę silnika. Jeśli Junak trafił początkowo w ręce całkowitego laika technicznego - bywał sprzedawany niesprawny, za bardzo niewielkie kwoty. Nabywcy - najczęściej młodzi ludzie z kolejnego pokolenia - nadrabiali zapałem i fantazją braki wiedzy warsztatowej i narzędzi i tak jak umieli - uruchamiali te piękne maszyny by imponować rówieśnikom niezależnością i odmiennością. "Mieć Junaka" to było naprawdę coś. Powoli, mniej lub bardziej legalnymi kanałami zaczęła do Polski przenikać kultura i moda zachodu. Żelazna kurtyna czasem unosiła sie na chwilę, podwiewana wiatrami przemian. Sporo młodych ludzi miało okazję obejrzeć kultowy film "Swobodny Jeździec" (zawsze miałem niezły ubaw jak tłumaczono zachodnie tytuły) czyli "Easy Rider" i kilka podobnych produkcji. Nagle pojawiła sie moda na "Harleje", czyli wszelkiej maści poprzerabiane motocykle z obowiązkowym wydłużonym przodem, kanapą obszytą frędzelkami, wysoką zawadiacką kierownicą i szerokim tylnym kołem. Trochę kompromitujące było przerabianie w ten sposób WSK, czy Jaw, choć zdarzały się i takie widoki. Natomiast Junak nadawał sie idealnie ze swoją specyficznie skonstruowana ramą, pięknym jajowatym zbiornikiem paliwa i płoszącym wszystkie psy w okolicy atomowym wydechem. :) W ruch poszły młotki, przecinaki, imadła szlifierki, a przede wszystkim ręczne piły do metalu zwane z niemiecka "laubzegami". Tak narodził się ruch "laubzegowców", czyli osób przerabiających swoje motocykle domowymi sposobami, często bez elementarnej wiedzy technicznej. Jakkolwiek wiele Junaków w ten sposób przeżyło drugą młodość, o tyle kilka razy więcej zostało bezpowrotnie zniszczonych, lub poważnie uszkodzonych. Szczęśliwcy którym sie udało, albo mieli trochę technicznej intuicji - przez wiele lat zadawali szyku na ulicach junakowymi "czoperami". Ale w końcu i ta moda przeminęła. Wciąż była pokaźna grupa ludzi, którzy mieli i użytkowali mniej lub bardziej przerobione Junaki. Wciąż zdewastowane motocykle wyciągano z zapomnianych piwnic, stodół, garaży i próbowano remontować. Przez ponad 40 lat Junak był synonimem klasy i wyróżnienia na tle innych marek.

Współczesność.

W końcu przyszła całkowita "odwilż" polityczna i nagle do Polski zaczęły nieśmiało i w astronomicznych cenach, a potem coraz gwałtowniej i taniej napływać używane motocykle japońskie z zachodu. Nagle posiadanie MZ czy Jawy stało sie "mało prestiżowe", każdy chciał mieć "japończyka" żeby zaimponować towarzystwu. Często bardzo zdezelowane - motocykle te były jednak o niebo bardziej doskonałe technicznie, niezawodne, silniejsze i szybsze od wszystkiego co znano dotychczas w Polsce. Nawet Junaki - powoli, z niechęcią, - zostały w końcu zastąpione coraz lepszymi, tańszymi i nowocześniejszymi motocyklami z dalekiego wschodu bądź bliskiego zachodu. Wysłużone polskie weterany znów trafiły do piwnic, stodół, garaży, albo zmieniły kolejny raz właściciela. Tym razem nie trwało to jednak długo. okazało sie że kilkudziesięcioletni motocykl też może być powodem do dumy właściciela, zyskując zaszczytne miano "Weterana". Junaki znowu zaczęły zmieniać właścicieli, stopniowo stając się coraz bardziej poszukiwanymi i coraz droższymi rarytasami. Wiele osób kupując Junaka z myślą o jego odrestaurowaniu do stanu oryginalnego - nawet w bladym zarysie nie zdawało sobie sprawy jak wielkie jest to wyzwanie! Sam w sobie, Junak nie należy do motocykli prostych w obsłudze, lub naprawie. Potrzebna jest nie tylko pokaźna wiedza techniczna i umiejętności remontowe, ale także spore zaplecze warsztatowe, lub wianuszek "znajomości" w środowisku by doprowadzić go do pełnej sprawności i kompletności. Trzeba też znać się na pewnych niepisanych dziwactwach Junaka, szczególikach technicznych różniących go od innych maszyn i zwyczajnych kaprysach. Na powszechnym zainteresowaniu Junakiem skorzystało wiele różnej maści warsztatów, dumnie oferujących "kompleksowe odrestaurowanie Junaka". W pokaźnej liczbie warsztaty te koniec końców okazały się całkowicie niegodne zaufania, często nabijając klienta w butelkę, trzymając motocykl "w naprawie" miesiącami, rozkradając lepsze części czy też uprawiając fuszerki których nie powstydziłby się początkujący "laubzegowiec" z młotkiem i brzeszczotem. Wiele motocykli zostało jeszcze bardziej uszkodzonych lub zdewastowanych. W wielu przypadkach "remont" zakończył się efektownym polakierowaniem blach, położeniem chromów (które często odłaziły płatami po pierwszym deszczu) i byle jakim poskładaniem silnika z przypadkowych części, byle tylko zapalił i w drodze z warsztatu do domu się nie popsuł do końca. Na nieświadomych klientach, którzy Junaka nabyli często z pobudek czysto snobistycznych - praktykowano rozmaite sztuczki w rodzaju "specjalistycznego dorabiania" prostych części, czy np. "koniecznej naprawy" zupełnie dobrego wału korbowego. Zdarzało się że te czy inne części przy okazji trafiały do stojącego obok motocykla innego klienta, któremu bardziej się spieszyło, albo lepiej zapłacił. Po kilku latach na placu boju pozostało tylko kilka firm - naprawdę solidnie wykonujących swoją pracę i docenianych przez posiadaczy Junaków, którzy z ust do ust przekazywali sobie informacje gdzie można naprawić różne podzespoły. Bardziej doświadczeni "junakowcy" nauczyli się, że nie ma firmy, która od A do Z kompleksowo potrafiłaby odrestaurować cały motocykl. Garstce zapaleńców pozostało korzystanie z usług sprawdzonych zakładów, które wyspecjalizowały sie w naprawie ściśle określonych podzespołów, np. prądnic, wałów korbowych, głowic. Powstała bogata baza wiedzy, jakie elementy można zastąpić współcześnie produkowanymi, jakie przerobić z pożytkiem dla integralności i sprawności motocykla.
Dzisiaj posiadacze Junaków to raczej grono entuzjastów, dobrze zorientowanych w niuansach posiadania weterana i jego ograniczonej eksploatacji, oraz grupa majętnych kolekcjonerów, traktujących ten motocykl jako lokatę kapitału i prywatny okaz bardziej do prezentowania znajomym, niż uzytkowania. Poza pojedyńczymi doskonale utrzymanymi i wyremontowanymi egzemplarzami, znajdującymi się w posiadaniu doskonale je znających uzytkowników - Junak nie jest już motocyklem, którym można codziennie, bezstresowo jeździć. Najwyższa pora, aby doczekał sie godnego następcy...